Strona główna
zaloguj

 | Mapa strony

zaInstalowany

Karol Borowiak



Myśl!.. techniczna XXIw.,

od ponad dekady jesteśmy w XXI wieku. Czasami jednak mam wrażenie, że nie wszyscy, że część została daleko w tyle. Niestety, to właśnie MY znajdujemy się w dołku technologicznym, który próbujemy z całych sił przeskoczyć. Czy uda nam się dogonić liderów międzynarodowych w produkcji wielko- i małotonażowej? Jeżeli tak, to jak? Jeżeli tak, to kiedy? I jakim kosztem?


     Zapraszam do czytania moich (i nie tylko moich!), przemyśleń, oraz obserwacji przeklepanych na monitor, w troszeczkę innym stylu:)

Karol Borowiak

 


 

01.04.2012r.

Konieczność zmiany polityki klimatycznej.

 

 

 Nie ukrywam mojego żalu do polityków, do tego, że nie są kompetentni, nie ukrywam, że jest mi przykro z powodu działań jakie podejmują, a najbardziej chciałbym ujawnić fakt, że nie potrafię zrozumieć dlaczego postępują, tak jak postępują.


 Nie potrafię pojąć przewodzącej idei Unii Europejskiej. Chciałem, nie potrafię. Spoglądając na całe to zjawisko zwane „polityką”, staram się znaleźć chociaż zarodek racjonalnego myślenia. Z całym szacunkiem dla wszystkich parających się tym trudnym i ww. zawodem, ale biorąc pod uwagę czyny i założenia polityki Unii Europejskiej i spoglądając na nie z perspektywy (jak mniemam) rozważnego człowieka, zadam Tylko jedno pytanie, charakteryzujące dostrzegany przeze mnie problem.


„Dlaczego podejmowane są kolejne duże zobowiązania, w chwili gdy nie można poradzić sobie z aktualnymi, o wiele mniejszymi?”


Do czego zmierzam? Proste, problem dotyczy energetyki, znowu...


 Polityka klimatyczna to paskudny próg zwalniający na drodze rozpędzającej się energetyki.

 Ale o co chodzi? Już tłumaczę, otóż celem Europejskiej polityki klimatycznej jest zmniejszenie emisji CO2 docelowo o 80% (!), do 2050 roku (!) (etapami 2020 r. -25 %, 2030 r. -40%, 2040 r. - 60 %) Cel bardzo szczytny... Ale czy realny i konieczny? Nie.

 

 Jak już wyżej wspomniałem w postępowaniu organizacji jaką jest UE, doszukuję się racjonalizmu, przykro mi, ale nie dostrzegam go, co więcej dostrzegam za to przejaw lekkomyślności. W aktualnymi założeniu wg mnie konieczne jest rozwijanie energetyki w pierwszej kolejności w kierunku zaspokojenia potrzeb energetycznych, a dopiero następnie w kierunku zmniejszenia emisji, która tak naprawdę będzie kroplą w morzu wyimaginowanych potrzeb, o czym powiem później.

 

 Działanie UE w tym aspekcie może być równoznaczne z myśleniem skrajnie spragnionego ubogiego człowieka oszczędzającego na butelkę wody, Perrier'a...

 Żadna inna większa organizacja na świecie, USA, Chiny czy chociażby Rosja, nie bierze pod uwagę znaczących zmian w temacie emisji CO2. Priorytetem energetycznym liderów światowego rynku jest silna, mocna, zaawansowana technologicznie energetyka, co na dłuższą metę również będzie skutkowało zmniejszeniem emisji CO2. Jednak nie jest to priorytetem. Kraje te stawiają na rozwój i nie bez powodu są w światowej czołówce wielu sektorów gospodarczych. Ale to już temat na inny artykuł.

 

 Z racji, iż jesteśmy częścią UE, rodzi się pytanie, jak wygląda stanowisko Polski wobec owej makabrycznej i strasznej deklaracji ograniczenia emisji? Otóż z wielkim zdumieniem stwierdzam, że postawa jest fenomenalna! Minister ochrony środowiska, Pan Marcin Korolec zawetował porozumienie w sprawie ograniczenia emisji CO2 do 2020r. W sposób iście dyplomatyczny i inteligentny (jak na prawdziwego polityka przystało!). Otóż nasz reprezentujący wetując ww ustawę zaznaczył, iż celem jest rok 2050 i emisja osiem-dziesięcioprocentowa, zaś sposób realizacji powinien być ustalany indywidualnie przez władze każdego państwa, przy czym dostosowane do ich warunków ekonomicznych. W ten oto sposób okazane zostało, iż jesteśmy „za” polityką Unii Europejskiej i pragniemy być jej częścią, ale również Pan minister jasno ocenił nasze możliwości ekonomiczne dając nam czas na rozwój. Brawo.

 

 Niestety, a w zasadzie na szczęście,dyplomatyczna wypowiedź Pana ministra nie spowodowała, ze stałem się w jakikolwiek sposób bardziej przychylny polityce klimatycznej. Wspomniałem wcześniej, że ograniczenie emisji CO2 w UE jest kroplą w morzu potrzeb. Otóż, UE pod względem emisji CO 2, stanowi niecałe 14 % światowej „produkcji”. Należy dodać fakt, że dwaj liderzy w ilości emitowanego CO2, czyli Chiny i USA, stanowią blisko 44% światowej produkcji, a nie zanosi się na wprowadzenie polityki klimatyczne UE w tych krajach. Dodam tylko że USA w 100% popierają stanowisko Polaków wobec zmian emisyjnych, o czym zresztą pisze Wall Street Journal w artykule pod tytułem „Jasne światła z Warszawy”. Wracając do sedna sprawy, Unia Europejska próbuje naprawić wszystko od razu, przeznaczając olbrzymie fundusze na drugorzędne, tymczasowo zbędne cele. Inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę z faktu, iż próbując robić zbyt wiele, nie zrobi nic. Inteligentny człowiek rozumie również, że nie podejmuje się kolejnych zobowiązań wobec kogokolwiek, nie radząc sobie z aktualnymi. Inteligentny człowiek, stawia poprzeczkę bardzo wysoko, ale w granicach swoich sił. Inteligentny...



 

Karol Borowiak

 


04.03.2012r.

Gaz Łupkowy?

 

Polska energetyka... A raczej nie tyka. Gaz ŁUPkowy- dosłownie, bo tylko o nim słyszymy, czyli co i jak z naszym prądem!?


O co w zasadzie z tym wszystkim chodzi?


 Każdy z nas wiele słyszał o tajemniczym gazie łupkowym, nadziei polskiej gospodarki na najbliższe dekady. Każdy słyszał, nie każdy rozumie. Otóż, Polska okazała się posiadać olbrzymie złoża gazu łupkowego- czyli szybko tłumacząc, gazu zamkniętego w szczelinach skalnych. Wszystko było by piękne, gdyby nie fakt, iż aktualnie nasze „zaawansowanie” technologiczne nie pozwala na korzystne wydobywanie tego surowca... I w tym właśnie miejscu pojawia się nasz ukochany Premier który myśli, że znalazł kurę znoszącą złote jaja... Nic bardziej mylnego.


 Aktualnie polskie elektrownie w większości pamiętają lata 70, ok 30% z nich ma więcej niż trzy dekady, zaś pełnoletniością może pochwalić się ok 40 %, nie miałbym nic przeciwko gdyby wiek dotyczył funkcjonujących spółek, będących w posiadaniu instalacji, niestety wiekowe są właśnie same instalacje. Polska energetyka bez dwóch zdań wymaga renowacji instalacji. Ale to nie wszystko, wydajność elektrowni, oraz konwencjonalny sposób uzyskiwania energii, przynosi nam więcej szkód niż mogłoby się nam wydawać i nie chodzi tu tylko o kryzys energetyczny (czyli potocznie- brak prądu), ale o jego cenę. Już w 2015 roku nasz kraj, przy takim obrocie spraw (i turbin ), będzie zobowiązany do uiszczenia Unii Europejskiej ok 5 mld. euro w ramach kar za emisję CO2, i zaufajcie mi, jeżeli nic się nie zmieni, to MY za to zapłacimy, nie pan Donald ani jego ośmiu energetycznych muszkieterów, tylko MY. Wniosek? Bardzo prosty! Bądźmy ~eko...

Nie możemy sobie pozwolić na niemodernizowanie elektrowni. Zastój w tym wypadku będzie dużo bardziej kosztowny niż postęp.

 

 Co mamy robić? Niestety nie możemy zdziałać w tej kwestii zbyt wiele.. dobrego. Wszystko jest aktualnie w rękach naszego Premiera, który chyba nie do końca wie co robi. Powoławszy do działania specjalną, ośmioosobową grupę mającą na celu ocenę sytuacji i możliwości naszego kraju, i zaznajomieniu się z ich zdaniem... Kieruje się z hurraoptymistycznym nastawieniem w stronę gazu łupkowego, co moim skromnym zdaniem jest co najmniej dziwne.


W skład ośmioosobowej, energetycznej grupy Tuska wchodzi:

Piotr Woźniak- Główny Geolog Kraju.

Mikołaj Budzianowski- minister skarbu.

Hanna Trojanowska- podsekretarz stanu w ministerstwie Gospodarki

Marcin Korolec- minister środowiska.

Tomasz Tomczykiewicz- sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki.

Maciej Woźniak- doradca ministra środowiska.

Rafał Baniak- podsekretarz stanu w ministerstwie skarbu.


Piękny Gabinet, gromadzący śmietankę wykształconych, oraz zaznajomionych z tematem energetyki polityków. Niestety w polityce zawsze znajdzie się haczyk. Dlaczego modernizacje energetyczne Polski „idą” w kierunku gazu łupkowego? Otóż, w skład ww gabinetu tylko dwie persony odpowiadają za inny rodzaj energii. Pani Hanna Trojanowska odpowiada za energię atomową, zaś Pan Tomasz Tomczykiewicz, jako JEDYNY, odpowiada za tradycyjne źródła energii... Premier wie co robi, aby zrobić coś po swojemu i pokazać że to nie tylko jego decyzja. Brawo...

 

Jednak, kontynuując. Jak już wcześniej wspomniałem modernizacje są konieczne aby uniknąć kosztów wynikających z polityki klimatycznej. Tylko, dlaczego gaz? Pytam się dlaczego!?

 

Dzisiejszy stopień zaawansowania technologicznego, wyraźnie wskazuje, że jest to nieopłacalne. Dużo lepszym pomysłem byłaby modernizacja działających już elektrowni, co skutkowałoby zmniejszeniem emisji CO2. Ale nie... Pan Donald, chce łupki i koniec!

 

Łupki na dzień dzisiejszy są bardzo niepewnym surowcem, na którym ma się opierać nasza niezależność energetyczna. Dodatkowo, spółki energetyczne, nie posiadają żadnych kompetencji w zakresie wykorzystywania gazu łupkowego. Trzeba zaczynać od zera. Przy czym do oceny opłacalności tego „biznesu” konieczne są badania, setki odwiertów, bez których nie ruszą kolejne etapy całego przedsięwzięcia, takie jak gazociągi, tłocznie, magazyny czy w końcu elektrownie. Dlatego pytam, jakim prawem, albo raczej dlaczego i na jakiej podstawie po przeprowadzeniu 14 (słownie: czternastu) odwiertach, można ustawić kierunek statku „Polska Energetyka” na wyspę „Gaz łupkowy”? Cała ta polityka, oraz to przedsięwzięcie jest jak granie w rosyjską ruletkę z zawiązanymi oczami, i pięcioma nabojami w magazynku....

 



Karol Borowiak

Tagi: blog, Karol Borowiak, zaInstalowany, blog technologiczny, gaz łupkowy, weto, polityka klimatyczna


Podziel się na facebook.com

Komentarze:

Dodaj komentarz: